Wojna toczy się między państwami, armiami, gospodarkami i systemami politycznymi. Ale istnieje jeszcze inne pole konfliktu, mniej widoczne, a być może równie istotne: pojęcie obywatela. Europa od dziesięcioleci rozwija model, w którym jednostka coraz silniej chroniona jest przed roszczeniami wspólnoty. Ma prawo wybierać tożsamość, przekonania, formy uczestnictwa. Ma prawo odmówić. Ma prawo się wycofać.
To jedna z największych zdobyczy europejskiej nowoczesności. Ale wojna odsłania granicę tej konstrukcji. Bo państwo może zagwarantować jednostce prawo do nieuczestniczenia w ceremonii. Może pozwolić jej odrzucić patriotyczny rytuał. Może nawet zaakceptować obojętność wobec narodowych symboli. Trudniej odpowiedzieć na pytanie ostateczne: czy obywatel ma prawo nie ryzykować niczego dla wspólnoty, od której oczekuje ochrony? W tym miejscu europejski indywidualizm spotyka się z wojną.
I pojawia się strach. A może, mówiąc mniej inteligencko: zwyczajna trwoga, niechęć do znalezienia się w sytuacji, w której abstrakcyjne słowa takie jak naród, państwo, solidarność i obowiązek nagle zaczynają dotyczyć własnego ciała.
Rosja nie musi produkować strachu
Najbardziej interesujące jest to, że przeciwnik nie musi tego lęku tworzyć. Wystarczy, że nauczy się go rozpoznawać.
Badacze rosyjskich operacji informacyjnych zwracają uwagę, że wykorzystują one napięcia już istniejące w społeczeństwach europejskich. Ich skuteczność może więc mówić równie dużo o europejskich podatnościach, co o rosyjskich możliwościach oddziaływania. [carnegieen…owment.org] Rosyjska koncepcja konfrontacji informacyjnej obejmuje natomiast oddziaływanie na społeczeństwo i siły zbrojne przeciwnika, a sama konfrontacja informacyjna jest opisywana jako trwały element rosyjskiego myślenia strategicznego, prowadzony również w czasie pokoju. [rand.org]
Nie trzeba zatem przekonać Europejczyka, że Rosja ma rację. Znacznie skuteczniejsze może być wzmocnienie pytania, które już w nim istnieje: dlaczego właściwie miałbym ryzykować? Nie trzeba niszczyć wspólnoty. Być może wystarczy modulować napięcia, które wspólnota już w sobie nosi.
Dwie przeciwstawne trajektorie
Można wtedy dostrzec interesującą asymetrię. Europejskie pytanie brzmi coraz częściej: jak ochronić jednostkę przed nadmiernym roszczeniem wspólnoty? Rosyjska logika państwowa może zostać odczytana odwrotnie: jak zachować wspólnotę zdolną do mobilizacji jednostki?
Nie oznacza to, że wojna została wywołana po to, aby zatrzymać przemiany rosyjskiej świadomości społecznej. Nie mamy podstaw, by przypisywać jej tak prostą funkcję. Możemy jednak zapytać o jej skutek. Wojna przywraca znaczenie słowom, które w czasach pokoju stają się abstrakcjami: obowiązkowi, poświęceniu, narodowi, mobilizacji, śmierci. I właśnie dlatego wojna może paradoksalnie wzmacniać obie przeciwstawne tendencje.
Po jednej stronie zwiększa zdolność państwa do żądania. Po drugiej zwiększa pragnienie jednostki, by państwo nigdy nie mogło od niej żądać zbyt wiele.
Wojna przebiegająca przez człowieka
Być może zatem najgłębszy konflikt nie przebiega pomiędzy kolektywizmem a indywidualizmem. Przebiega wewnątrz samej relacji. Człowiek chce wspólnoty, ponieważ wspólnota daje bezpieczeństwo, pamięć, solidarność i przynależność. Jednocześnie boi się wspólnoty, ponieważ wspólnota może zażądać wzajemności.
Chcemy państwa zdolnego nas obronić, lecz niekoniecznie państwa posiadającego moralne prawo powiedzieć: teraz ty musisz bronić innych. To napięcie nie ma prostego rozwiązania. Państwo, które może żądać wszystkiego, staje się zagrożeniem dla jednostki. Jednostka, która nie jest gotowa dać niczego, staje się problemem dla wspólnoty. Między nimi pozostaje obywatel. Ani całkowicie podporządkowany wspólnocie, ani całkowicie od niej niezależny. Człowiek, którego wolność istnieje dzięki relacjom, lecz którego relacje nie mogą unicestwić jego wolności.
Dlatego być może najbardziej niebezpieczna wojna o Europę nie rozstrzygnie się wyłącznie na granicach. Rozstrzyga się także w pytaniu, czego możemy od siebie wzajemnie wymagać. Bo wojna przebiega dziś również przez samo pojęcie obywatela.
Leave a Reply