„Lalka” Netflixa i polskie „Żądło”: jak jedna adaptacja przecięła kraj na pół i przestawiła relacje w polu kultury
W Polsce istnieją teksty kultury, które nie są już tylko literaturą, lecz stały się częścią zbiorowej tożsamości. Lalka Bolesława Prusa należy do tej kategorii. To powieść, która od ponad wieku pełni funkcję kulturowego zwierciadła, w którym odbija się polska inteligencja, polskie napięcia klasowe, polskie marzenia i polskie niespełnienia. Jest jednym z tych dzieł, które wchodzą do kanonu nie tylko jako literatura, lecz jako struktura, która porządkuje sposób myślenia o świecie. Dlatego każda próba jej reinterpretacji jest ryzykowna, a każda próba jej przepisania — aktem odwagi, który nie może pozostać bez reakcji.
Netflix zrobił właśnie to. I dlatego Polska została przecięta na pół.
Adaptacja Lalki nie wywołała burzy dlatego, że zmieniono epokę, kostiumy czy dialogi. Burza pojawiła się dlatego, że twórcy odważyli się przestawić relacje między bohaterami, a w kulturze tak silnie relacyjnej jak polska, zmiana relacji jest zawsze zmianą sensu. W oryginale Wokulski jest człowiekiem uwikłanym w obsesję, Izabela jest kaprysem, społeczeństwo jest strukturą pogardy, a świat jest przestrzenią rozczarowania. W wersji Netflixa Wokulski staje się człowiekiem działania, Izabela zyskuje podmiotowość, społeczeństwo staje się polem współczesnych napięć, a relacje między bohaterami zostają przesunięte w stronę konfliktów, które bardziej przypominają dzisiejszą Polskę niż Polskę Prusa. To nie jest zdrada. To jest rekonfiguracja pola relacyjnego, która zmienia sposób, w jaki opowieść oddycha.
Dlatego jedni widzowie poczuli się zdradzeni, a drudzy — wreszcie zobaczeni. Jedni zobaczyli profanację, drudzy zobaczyli aktualizację. Jedni poczuli, że ktoś naruszył świętość, drudzy poczuli, że ktoś wreszcie odważył się dotknąć tej świętości w sposób twórczy. Polska nie zareagowała na serial. Polska zareagowała na przesunięcie relacji.
A potem przyszedł finał. I stało się coś, czego nikt się nie spodziewał.
Netflix zrobił polskie Żądło. Finał, który w polskiej kulturze jest czymś niemal niespotykanym: przewrotny, lekko ironiczny, moralnie niejednoznaczny, a jednocześnie głęboko zakorzeniony w polskiej melancholii. W oryginale Wokulski znika, rozpływa się w legendzie, w niedopowiedzeniu, w romantycznej mgiełce, która pozwala czytelnikowi dopowiadać sobie własne zakończenia. W Netflixie Wokulski nie znika. Wokulski wygrywa. Ale wygrywa w sposób, który nie jest hollywoodzkim triumfem, lecz polską zemstą na strukturze. Nie na ludziach, lecz na systemie. Nie na jednostkach, lecz na polu relacyjnym, które przez całą opowieść próbowało go zmielić.
To jest moment, w którym adaptacja przestaje być adaptacją, a staje się komentarzem. Finał nie neguje Prusa, lecz dopowiada go w sposób, który jest jednocześnie współczesny i przewrotny. W polskiej kulturze nie mamy tradycji zwycięstw osiąganych sprytem, nie mamy tradycji oszukiwania systemu, nie mamy tradycji heist endings. Polska kultura jest romantyczna, martyrologiczna, poważna, stabilizacyjna. Netflix zrobił coś, czego polska kultura prawie nie zna: gest generatywny, który nie stabilizuje, lecz otwiera. Dlatego finał wywołał szok. Bo pokazał, że Wokulski nie musi umrzeć, nie musi zniknąć, nie musi przegrać, nie musi cierpieć w nieskończoność. Może wygrać. Ale w sposób, który jest relacyjnie nieoczywisty.
Podział Polski nie wynika z tego, że serial jest dobry albo zły. Wynika z tego, że dotknął dwóch nerwów jednocześnie: nerwu literackiego i nerwu relacyjnego. Polacy nie lubią, gdy ktoś rusza klasykę. Polacy nie lubią, gdy ktoś zmienia sens relacji między bohaterami. Netflix zrobił jedno i drugie. Dlatego powstała polaryzacja, która nie jest sporem o serial, lecz sporem o tożsamość kulturową.
Z perspektywy monizmu relacyjnego Lalka Netflixa jest zjawiskiem fascynującym. To przykład tego, jak zmiana konfiguracji pola zmienia sens opowieści, jak przesunięcie relacji wywołuje reakcję społeczną, jak hipostazy mogą być przepisane, jak opis nie jest ontologią, jak projekcja może ujawnić napięcia ukryte w strukturze. Serial pokazuje, że relacje są ważniejsze niż elementy, że pole jest ważniejsze niż dekoracje, że sens rodzi się z konfiguracji, a nie z wierności literze. To jest popkulturowa lekcja relacyjności, która w sposób nieoczywisty wpisuje się w ontologię monizmu relacyjnego.
Netflix zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał: dotknął świętości, przestawił relacje, zszokował finałem, podzielił kraj i jednocześnie otworzył przestrzeń do rozmowy o tym, czym jest współczesna polskość. A polskie Żądło w finale Lalki jest nie tylko popkulturowym twistem. Jest relacyjnym komentarzem do struktury świata, w którym Wokulski nie musi umrzeć, żeby być bohaterem. Może wygrać. Ale w sposób przewrotny, nieoczywisty, relacyjny.
I dlatego ta adaptacja — niezależnie od ocen — jest jednym z najciekawszych kulturowych eksperymentów ostatnich lat.
Leave a Reply